czwartek, 14 lipca 2016

DIALOGI

- malujesz dziś? 

- nie, nie maluję
przepuszczam przez siebie ludzi i ich słowa
dziś czuję się jak otwarta tama
 
- czy to Cię boli? fizycznie psychicznie ? przepuszczasz czyli nie analizujesz.
 
- nie, nie analizuję... pozwalam by zostało złoto
tak jak poszukiwacz złota na sicie
przesiewa tony piasku, a na końcu zostaje mu garstka złota
to te słowa, które niczym ziarna zasiewają się w mojej duszy
o proszę... jak mi się to ładnie napisało nawet
 
- czyli jednak musisz w jakiś sposób to analizować żeby oddzielić. Czy to się po prostu samo zadziewa ? 

- zadziewa się

-zapisz tę myśli bo pięknie brzmi.
 
- to nie ja decyduję co zostaje, pozwalam by płynęło... i zostaje dokładnie to, co mam usłyszeć
 
- czy bywa że zostaje złe a przelatuje dobre ?
 
- nie ma "złe"
"złe" to tylko subiektywna ocena
to co dziś jest "złe" jutro jest "złotem"
 
 
p.s.
...i zaczęłam malować :)
Dziękuję Dagmarko za Twoje słowa w mojej Przestrzeni :)
 


 

piątek, 1 lipca 2016

SZCZĘŚCIE

Kochani moi.
Żyjąc w równowadze ciała i umysłu. Dbając o słowa które wypowiadamy i słuchamy. Kochając i akceptując siebie. Otaczając się przyjaciółmi i mądrymi istotami...
Dostajemy od losu SZCZĘŚCIE.
Moje szczęście to podróż z przyjaciółką. Ona robiła zdjęcia, a ja zbierałam kwiaty i zioła na kadzidła.
A jakie jest Wasze szczęście? Umiecie je odnaleźć w małych sprawach. W chwilkach pomiędzy...?
Życzę Wam tego z całego serca.
I pamiętajcie - DZIŚ! JESTEŚCIE NAJLEPSZĄ WERSJĄ SIEBIE!

poniedziałek, 20 czerwca 2016

PROCES OCZYSZCZANIA ENERGII LINII MĘSKIEJ

Bywają dni, że staje oko w oko z dużą sprawą.
Tym razem był to proces oczyszczania energii linii męskiej w rodzie. Proces sam w sobie niezbyt skomplikowany. Jednak ukryty pod chorobą i uwikłaniami. Pracowałam ze świadomą osobą to łatwiej było dojść gdzie jest źródło.
Później już tylko czyszczenie.
W efekcie dokonanej pracy pokazała się przestrzeń do odnowienia relacji braterskich, cisza emocjonalna w rodzinie i wolność w okazywaniu miłości.
Efekt ten pojawił się niespełna po 14 dniach od Procesu.
Zadziwił zainteresowanych, a mnie wypełnił wszechogarniającą radością i słusznością, że warto.
Namalował się także cykl 3 obrazów doskonale obrazujących sedno tematu.
Oto one :)
Malowane w całkowitym odcięciu umysłu. W ciszy energetycznej.
Co czytacie z nich? W jakiej kolejności były malowane?
Obrazy malowane metodą vedic art na płótnie, akrylem.




poniedziałek, 30 maja 2016

od D. czyli to, co robię :)

Tak, nie, nie wiem, może już, zaraz, natychmiast, później. Spać, skakać, płakać, śmiać się, marudzić.
To nie wypis z karty chorego, to malutki wycinek z mojego życia. Dzień, godzina, czasem minuta.
Chaos choć najbardziej w świecie pragnęłam porządku! Stan, w którym wszystko doprowadzało mnie do łez, by po chwili śmiać się. Gonitwa myśli.
O poranku wstawałam jak nakręcona, koło południa zwalniałam, a wieczorem nie miałam siły na nic . Siadałam patrzyłam pusto przed siebie i ryczałam  - czy to wszystko może się skończyć?
To pytanie przyszło do mnie wtedy, gdy już własny cień zaczął ode mnie uciekać.
Denerwowało mnie wszystko, włącznie z własnym oddechem.
Bez ustanku szukałam powodu by krzyczeć, kłócić się - sama nie wiedząc po co. Każdy problem czy mój czy innych zostawał w moim umyśle i drążył go nie dając spać. Potem przyszła ta chwila gdy powiedziałam - STOP.  Chciałam w końcu przerwać ten stan.
I…w ostatniej chwili znów rezygnowałam.
Stare korzenienie nie chciały puścić. A co, jeśli tam, "po drugiej stronie lustra" nie będę umiała żyć?
Tu znam wszystko, mój codzienny ból istnienia jest oswojony.
A tam?
Czy faktycznie da się inaczej?

I przyszedł ten dzień, moment. Nie wiedziałam czego się spodziewać.
Wiedziałam jednak, że ufam. Ufam, że to, co nadejdzie jest właśnie tym, czego chcę .
Oczyszczeniem, które niesie Spokój.

Nie było piorunów, tajemnych zaklęć. Nie rozpętała się burza, a ja nie zemdlałam w oparach czarodziejskich dymów.

Było cudownie. Ukochana lawenda z różą wypełniły przestrzeń.
Głos Katarzyny, spojrzenie, dotyk powodowały, że odpłynęłam w bezpieczną przestrzeń na zawsze zostawiając to, co tak bardzo raniło mnie na każdym kroku.
Potem patrzyłam jak powstaje moje Ja, mój obraz. Jak białe płótno pokrywa się niezliczoną ilością barw. Nie miałam potrzeby mówienia, patrzyłam , napawałam się spokojem, który wraz z ciepłym kocem otulał moje ciało. Czułam się pod nim jak w kokonie.
Wiedziałam, że kiedy opuszczę pracownię, to będzie tak jakbym przeobraziła się w motyla.

Co się zmieniło?
Spokój, wewnętrzna cisza, łagodność, patrzenie jakby z boku.
Rzeczy nieważne nie istnieją, nie zaśmiecają mojej głowy. Ważne nie wżerają się w umysł. Patrzę, słucham, odczuwam ze spokojem.
Świat można odbierać inaczej, nie dopuszczać zbyt mocno do siebie.
Może stałam się nieczuła, mniej wrażliwa? Nie, wciąż wszystko mnie dotyka, widzę i czuję ból innych, ich problemy. Pomagam. Lubię to. Nie szukam poklasku. Jednak teraz nie zabieram ich ciężaru ze sobą. Nawet kiedy się zdenerwuje lub krzyknę (czasem jeszcze mi się zdarza) to już w połowie czuję się z tym nieswojo. Nie przynosi mi to ulgi. Zaraz się wyciszam. Nie robię nic specjalnego.
Po prostu mój spokój we mnie daje mi siłę...

Cokolwiek nie napiszę nie odda w pełni tego stanu. Tego trzeba doświadczyć.

Dziękuję Katarzyno.

D.

Dziś zostawię ten wpis bez komentarza.
To nie są cuda - to tylko moje działania. Nie zawsze trzeba zabić smoka.
Czasem wystarczy spojrzeć na niego i okazuje się być dmuchaną maskotką :)



sobota, 7 maja 2016

początek...

Długo zwlekałam z opisaniem tego warsztatu.
Powód był jeden - jak opisać niezwykłe spotkanie z tak dojrzałą Duszą?
Każde słowo, które pisałam wydawało mi się tak płaskie i banalne po tych chwilach wspólnej drogi w proces kreacji, po tych słowach, które wypełniły na trzy dni moją pracownię, po ciszy...
Pojawiła się w moich progach, a ja już wiedziałam, że DZIEJE SIĘ. Znacie to uczucie nieodwracalności zdarzeń :)
Doświadczała radości z malowania. Każdy Jej ruch dłonią, dający życie procesowi zmian, był pełen mistycyzmu i pewności siebie. Wypływał z wnętrza. A prace... mnie zachwycały! Patrzyłam z otwartymi oczami i nie mogłam wyjść z podziwu jak bardzo wchodzi w zasady Vedic Art!
Niezwykle pracowało mi się z Nią, tak dojrzale...
To był wspaniały warsztat. Niepowtarzalne spotkanie.

W Vedic Art nie ma oceniania i porównywania swoich prac do innych. To zmienia perspektywę, na gorszą, przekłamaną odbiciem w lustrze.
Przecież każdy z nas jest unikalnym cudem z wszechświata, jak więc porównać cud, do cudu?Nie ma na świecie dwóch takich samych diamentów.


niedziela, 17 kwietnia 2016

OGIEŃ

Pojawiła się w mojej pracowni "przypadkiem". Ot tak, na kawę... porozmawiać.
I przebiegły iskry ze wszechświata i zadziało się, co zadziać się miało.
W wyniku procesu jaki się dokonał namalowałam dla Niej obraz-portret.
Sama nadała mu tytuł - OGIEŃ.
Z czasem, jak zawsze moje obrazy pokazał wiele innych aspektów.
Obraz, który zmienił życie.
Czuję ogromną wdzięczność, że jest mi dane uczestniczyć w takich zmianach.
To radość i odpowiedzialność, z której zdaję sobie sprawę ale unoszę ją z sercem pełnym miłości.
Zatem popatrzcie:








piątek, 1 kwietnia 2016

WARSZTAT W BYDGOSZCZY

"Vedic Art zawiera w sobie mapę nawigacyjną. Użyj kompasu, który znajduje się w Twoim umyśle i znajdź drogę do miejsca pokoju w Twoim sercu.
Wtedy, kiedy zanurzysz pędzel w świetle, przestrzeni i błogości – namalujesz wieczność.
Kiedy wnikniesz w swoje dzieło, w Twoim wewnętrznym dialogu znajdziesz szyfr, ujawniający jak żyć i jak dzieło może otworzyć drzwi do nieba na ziemi”
1 listopada 2004r. Curt Kallman, twórca Vedic Art

Najbliższy warsztat Vedic Art - 22-24 kwietnia w pracowni nauczycielki - Bydgoszcz
informacje 606215659 oraz PRZECZYTAJ

Z serca zapraszam <3

Katarzyna